Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aang. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aang. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 lutego 2015

O bajkach tak mądrych, że warto je obejrzeć nawet w dorosłości - czyli słów kilka* o dwóch seriach "Avatar"

Drogi czytelniku!

Zgodnie z tym, co dowiedziałam się tydzień temu, nie tylko ja żywię ogromną sympatię do starych bajek i seriali. Bardzo się cieszę z mini-entuzjazmu jaki wywołałam przywołując do świadomości ludzi Power Rangers, Arktosa i Tabalugę czy He-Mana... szczególnie w kontekście sesji, którą przeżywaliśmy (bo przecież w sesji wszystko jest fajniejsze od nauki!). Stąd też obiecuję - to nie koniec, mam już całą listę programów i wieczorynek, do których z wielką radością wrócę i które przypomnę na łamach tego bloga.

Ale nie dziś. Dziś opowiem Ci (również) o bajce, która ma dużo krótszą historię, a którą warto przedstawić dlatego, że jest jedną z najbardziej wartościowych opowieści, jaką zaprezentowała nam telewizja w ostatnich latach.  Będzie więc o serialu animowanym, którym w mniejszym lub większym stopniu byłam zachwycona od początku do końca.

Niestety, został on ukończony, co spowodowało u mnie ciężki syndrom odstawienia.
Jako terapię zafunduję Ci opowieść.

Opowieść o Avatarze.

W sumie to o dwóch Avatarach.

Nie, nie będzie o niebieskich Indiańcach z planety Pandora.